| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
statystyka Artykuły Najlepsze Blogi

flora i fauna

piątek, 24 stycznia 2014

Na liście przepięknych sardyńskich miejsc jest i to: le dune Piscinas, ruchome wydmy w południowo-zachodniej części wyspy, jedne z najwyższych w Europie. Ciągle dzikie, choć dość łatwo dostępne. (Nie trzeba się przedzierać przez dżunglę, można podjechać samochodem im całkiem pod nos, a przespać się na kempingu Su Sciopadroxiu.)

Oto i one z lotu ptaka:

 

Tagi: noclegi
23:37, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 października 2013

Przyjeżdżanie na Sardynię poza sezonem ma niewątpliwe korzyści: jest taniej, mniej tłoczno, więc łatwiej znaleźc noclegi i miejsce w restauracji czy na plaży, chłodniej (lecz wciąż ciepło) oraz można posmakowac seznowych owoców i warzyw, które byc może kupi się w Polsce, ale na pewno nie będą zerwane naszą ręka prosto z krzaka!

Już w sierpniu pojawiaja się pierwsze winogrona - uva. Te pierwsze są Hiszpańskie i nie kupi ich żaden szanujący się Sardyńczyk. Ja też ich nie kupuję. Czekam aż dojrzeją te w winnicach za miastem. 

winogrona

W październiku na rachitycznych, lecz wytrzymałych drzewkach pojawiają się owoce granatu (Punica Granatum), który, jak sama nazwa wkazuje, został rozpowszechniony w rejonie Morza Śródziemnego przez Kartagińczyków (pamiętacie wojny punickie?). Owoc granatu - po włosku melograno - zawiera duże ilosci polifenoli, które chronią układ sercowo-naczyniowy, łagodzą stany zapalne oraz ogólnie odmładzają. Nie żałujcie więc go sobie! Jedynie kobietom w ciąży odradza się jego spożywanie - zawarte w nim fitoestrogeny mają działanie poronne (w starożytności zjadano go w tym właśnie celu!) No i ostatnia rzecz: wystrzegajcie sie plam, za nic się nie spierają, a przy otwieraniu twardej skorupki ziarenka granatu okazuja się wybuchowe!

granaty

Kolejnym owocem, który został (stosunkowo niedawno) sprowadzony z Azji, a ściślej z Chin jest kaki (Diospyros kaki) czyli owoc hurmy wschodniej. To podobno jedno z najstarszych drzew owocowych udomowionych przez człowieka. Ma właściwości moczopędne i nie poleca się go diabetykom. Przyda się za to temu, kto cierpi na "kaczorka" po jakiejś zakrapianej imprezie - doskonale oczyszcza wątrobę! 

kaki

W Waszych podróżach po Sardynii z pewnością natkniecie się na opuncje figową (Opuntia ficus-indica) - fichi d'india. Jest jej tak dużo w przydrożnych rowach i chaszczach, że kupowanie jej w sklepie graniczy ze śmiesznością, chociaż ma niewątpliwą zaletę - opuncje sprzedawane w warzywniakach są już obrane ze skórki i niepozornych kolców. Kto przez nieostrożnośc dotknął owocu gołymi dłońmi z pewnoscią nie uczyni tego po raz drugi - paskudne, malutkie, prawie niewidoczne kolce nie dają się nijak wyjąc - można spróbowac je rozpuścic umieszczając dłoń w occie, ale jaki potem zapaszek będzie się za nami unosił... Tak więc nigdy, przenigdy nie porywajcie się na opuncję bez (nieprzekłuwalnych) rękawic! Dodam, iż opuncja pochodzi z Meksyku i można jeśc równiez jej młode liście. Pewna znajoma wegetarianka zachwalała mi ten "rarytas" podpieczony na patelni. No cóż, chyba mam jakieś inne kubki smakowe...

opuncja

Drzewkiem właściwym Sardynii oraz zachodniemu basenowi Morza Śródziemnego (z wyjątkową obecnością w Irlandii) jest chruścina jagodna (Arbutus unedo) zwany tu corbezzolo. Pierwsze owoce dojrzewają w październiku i można je jeśc przez prawie całą zimę. Owoce można zjadac prosto z drzewa (nie przesadzajcie z ilościa, bo powodują zaparcia!). Z kwiatów chruściny pracowite pszczółki robia pyszny miód gorzki - miele amaro lub miele di corbezzolo - bardzo zdrowy (astma!) i ceniony ze względu na swój mało słodki smak. Mój ulubiony! Mniam...

corbeezzolo

Owocami, które wywołują największe emocje są wszakże kasztany jadalne (Castanea sativa) czyli castagne czyt. kastanie. Dojrzewają już w październiku i są pożywnym przysmakiem podczas długich jesiennych wieczorów. Można je kupic na placach większości miast, chociaż ich sardyńską stolicą jest Aritzo, gdzie 26 i 27go października odbędzie się Sagra delle Castagne e delle Nocciole. Tutaj szczegółowy plan

castagne

23:46, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 sierpnia 2013

Jeśli teraz podróżujecie po Sardynii, to warto zjechac z utatego szlaku, zapuścic się kilkaset metrów na polne drogi, by odnaleźc takie właśnie smakołyki jak poniżej. 

jeżyny

23:45, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 lipca 2013

Parafrazuję z przymrużeniem oka, ale rzecz jest poważna. Ci, którzy byli na Sardynii sami widzieli - wyspa jest piękna, piękniejsza, a w niektórych miejscach najpiękniejsza. :) Jednym z najpiękniejszych miejsc na Sardynii jest wybrzeże Alghero-Bosa.

Tzw. litoranea Alghero-Bosa to nienaruszona, dzika natura na przestrzeni ponad trzydziestu kilometrów, to zjawiskowe bazaltowe klify spadające w turskus morza, to nieprzebyta śródziemnomorska makia uwalniająca wiosną tysiące i jeden zapachów, to przycupnięte w zatoczkach plaże, na których można odpocząć jedynie po uprzednim godzinnym trekkingu. To nie tylko raj dla podróżników złaknionych dziewiczej przyrody, ale i dom - ostatni "bastion" - sępa płowego, gatunku zagrożonego, który przepędzony z innych części wyspy panoszącą się "turystyką" wyłącznie tu znajduje wystarczająco odludne warunki umożliwiające mu gniazdowanie i rozmnażanie.

 

Niestety są i tacy, którzy w tym zakątku Sardynii widzą nie odwieczne piękno, które należy chronić jako dobro największe, bo na świecie coraz rzadsze, ale źródło potencjalnych zarobków. Spółka Condotte zakupiła część terenów nadbrzeżnych z zamiarem wybudowania restauracji, hoteli i pola golfowego. Wszystko w imię "walki z bezrobociem", a jakże! oraz "pracy dla Sardyńczyków". Wystarczy przyjrzeć się innym przykładom podobnych "inwestycji" (Costa Smeralda), których jedynym długotrwalym efektem jest nieodwracalne zniszczenie przyrody i napchanie "kasą" kieszeni udziałowców (nie Sardyńczyków).

 

Stąd moja prośba do Czytelników tego bloga: jeśli macie odrobinę serca i czasu dla magicznej Sardynii podpiszcie, proszę, petycję, którą mamy zamiar wysłać do Ministra Środowiska:

 http://www.avaaz.org/en/petition/No_alla_colata_di_cemento_sulla_costa_di_Bosa/?cXKDffb

Dziękuję!

A kiedy będziecie na Sardynii koniecznie przejedźcie się litoranea Alghero-Bosa!

zdjęcia: www.bosaonline.com, www.juzaphoto.com

23:52, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 czerwca 2013

Tak. Pisklęta flamingów w parku Molentargius u wrót Cagliari rosną i mają się dobrze. (Istniała obawa o ich bezpieczeństwo, gdy w pobliżu parku wybuchł pożar - pisałam o tym miesiąc temu.) Pracownicy parku zamontowali w strategicznych punktach kilka kamer i mają już setki godzin nagrań intymnego życia rodzin flamingów.

pisklęta flamingów

Pisklęta przez dziesięć dni pozostają w gnieździe, potem przechodzą do "żłobków" (crèches). Przez cały okres, do czasu, gdy ich dzioby nabiorą charakterystycznego zagiętego kształtu, odpowiedniego do filtracji pokarmu, flamingi karmione są przez swoich rodziców - zarówno matkę jak i ojca - wydzieliną z wola, tzw. ptasim mleczkiem. Podobnie dzieje się u gołębi, ale "mleczko" flamingów ma czerwonawy kolor - zawiera duże ilości karotenu oraz czerwonych krwinek. Młode flamingi pozostaja na "mlecznej" diecie przez kilka tygodni. Zaobserwowano też, iż pisklęta po trochu zjadają całą skorupkę ich jajka - wszak tak ważne źródło wapnia nie może się zmarnować! Pamiętam zresztą, że to samo robiła moja babcia z kurczaczkami - gotowała im jajka na twardo i siekała je razem ze skorupką. :)

zdjęcie: https://www.facebook.com/#!/parcomolentargius
 

23:06, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 czerwca 2013

Dziś wspaniała wycieczka na łono natury - choć, jak się później okazało, okupiona spieczonymi przedramionami i karkiem. A mówiła mamusia, kiedy niewinny wietrzyk w dzień słoneczny wieje tym bardziej kremikiem smarować!

pod jałowcem

Podczas gdy nasi klienci wylegiwali się na plaży* La Cinta w San Teodoro - najdłuższej na wschodnim wybrzeżu, bo 5-kilometrowej - z moją współpracowniczką i koleżanką postanowiłyśmy przespacerować się brzegiem laguny (Stagno di San Teodoro). Oddzielona od morza wąskim pasem wydm rozciąga się z południa na północ (lub odwrotnie, jeśli kto woli!) na długość 4 kilometrów, pokrywa powierzchnię 240ha. Jej głębokość waha się od 70-ciu do 230-tu centymetrów. Powstała wskutek usypania przez wiatr rzeczonych wydm - mierzei, która złączywszy się końcami zamknęła za swoimi plecami część zatoki.

mapa

Laguna San Teodoro zasilana jest od strony południowej ciekiem wodnym o takiej samej nazwie oraz rzeką (a raczej rzeczką) Rio di Filicaiu od strony zachodniej. Od spiętrzenia napływu wód słodkich zależy stopień zasolenia laguny. Łączy się z morzem jednym ujściem nazywanym "Foca Manna" czyli "Wielkie ujście". W przeszłości istniały dwa inne, lecz z czasem zostały w wyniku naturalnych procesów zasypane piaskiem. Wody laguny zamieszkuje liczne ptactwo: kormorany, czaple, szczudłaki zwyczajne, zimorodki, flamingi i inne. Na terenie laguny można uprawiać birdwatching.

wzdłuz lagumn

Idziemy więc sobie po miękkim brzegu laguny, na horyzoncie wyspa Tavolara, flamingów ani widu, ani słychu, tylko kilka kormoranów przysiadło leniwie na wystającej z wody granitowej skale - i naszą uwagę od razu przykłuwa dywan zielonych sukulentów - są to słonolubne solirody (Salicornia). Pod koniec lata, tuż przed kwitnieniem zrobią się czerwone -

zbierając salikornię

- odkrywamy później, że niektóre już całkiem sczerwieniały (może to z gorąca!). Kiedyś z solirodu,  w wyniku spalania rośliny, uzyskiwano węglan sodu, wykorzystywany w procesie produkcji szkła oraz mydła.

salikornia

Niewielu wie, że soliród jest jadalny. Zawiera dużo sali mineralnych i może być konserwowany w zalewie octowej lub gotowany i spożywany z odrobiną oliwy z oliwek. Soliród we Włoszech nazywa się też "asparago del mare" - "szparagem morskim"; w rzeczy samej go przypomina. Zjadać należy tylko solirody zielone. Jeśli komuś się chce, to nasiona może zetrzeć na mąkę i upiec solirodowe placuszki.

salicornia czyli soliród

Słońce pali nas niemiłosiernie, ale idziemy bohatersko naprzód - naszym celem jest restauracja "La Pischera" - biały budynek z czerwonym dachem, gdzie podaje się świeże ryby z laguny oraz owoce morza. Cena: ok. 40 euro za osobę.

przedzierając się

Po przejściu około kilometra - niezliczone muszelki skorupiaków pod naszymi stopami są doskonałym masażem refleksologicznym - okazuje się, że pas ziemi się kończy, a drogę barykadują nam sieci rybackie i bagniste wody laguny, do których jakoś nie mamy zaufania. Wracamy obiecując sobie, że następnym razem ruszymy od strony drogi SS 125 biegnącej wzdłuż zachodniego brzegu laguny.

restauracja nad laguną

Na terenie laguny oprócz farmy ostryg (Compania Ostricola Mediterranea) znajduje się punkt sprzedaży ryb czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 7 30 - 12 30 oraz 15 00 - 17 00; w soboty tylko rano. W sprawie kupna ryb (okonie, leszcze, cefale) można dzwonić do pana Bruno Melinu, tel. 00 39 3387078510.

zasadzki na ryby

* Jeśli ktoś nie czytał wywiadu ze mną to przypominam, iż jestem "patentowanym" przewodnikiem turystycznym po Sardynii; nr wpisu do rejestru regionalnego 836, języki: polski, włoski, angielski.

czwartek, 30 maja 2013

Około roku temu pisałam o sardyńskich flamingach, których najwięcej można spotkać w parku regionalnym Molentargius niedaleko Cagliari. Wówczas w kolonii wykluło się około 4-ech tysięcy młodych, co było rekordem, tym bardziej godnym podziwu, iż Molentargius to teren prawie miejski - jedyny taki goszczący flamingi na świecie.

klucie się flaminga

Dwa dni temu na stronie internetowej parku pojawiła się wiadomość, iż ponownie doszło do szczęśliwego wydarzenia. Pierwsze flamingi wykluły sie na wysepce Bellarosa u stóp Monte Urbino. Tym razem jednak oczekuje się nawet 10-ciu tysięcy piskląt. Zazwyczaj każda para ptaków wysiaduje jedno jajo. Jego "dojrzewanie" trwa 28 dni. Po zapoznaniu się z rodzicami i pierwszych pieszczotach wszystkie pisklęta zostaną zgromadzone w żłobkach.

Ta wspaniala wiadomośc została jednak przyćmiona dymem pozaru, jaki rozpętał się na przedmiesciach Quartu. Wiatr zepchnął płomienie w stronę laguny, (co uchroniło zabudowania) ale jeszcze nie wiadomo, czy flamingi ucierpiały.

pozar

zdjęcia; L'Unione Sarda, Parco Molentargius 

 

 

23:49, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Komentarze (11) »
środa, 20 lutego 2013

...również zimą...

muflony

(Przyznam się bez bicia: zdjęcie nie wiem czyjego autorstwa, znalezione na fejsbuku.)

Tagi: fauna
22:44, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Komentarze (1) »
niedziela, 17 lutego 2013

Nim na Sardynię przybyli Kartagińczycy (510 r.p.n.e.), którzy uczynili z niej znany w całym basenie Morza Śródziemnego "spichlerz", wyspę pokrywały prawie w całości lasy. To właśnie potomkowie Fenicjan jako pierwsi zaczęli je wycinać i na ich miejscu siać zboże. Później poszli nawet dalej: pod karą śmierci zabronili sadzenia drzew (w tym także winorośli). Sardynia miała zapewniać ich licznej armii wyłącznie chleb. Drugi tragiczny akt w wycinaniu sardyńskich lasów miał miejsce już po narodzinach państwa włoskiego, przy okazji budowy kolei narodowej - sardyńskie dęby były masowo ścinane na podkłady do torów kolejowych budowanych na "kontynencie". Mimo tego spustoszenia nawet dziś Sardynia może się poszczycić najwyższą procentowo powierzchnią lasów ze wszystkich regionów Włoch - 50,36%, (średnia włoska to 34%), z czego prawie 50% zajmują dęby ostrolistne (Quercus ilex), 30% - dęby korkowe (Quercus suber), 16% - dęby omszone (Quercus pubescens) . Najbradziej cenione są dęby korkowe, z których, jak sama nazwa wskazuje, można uzyskiwać korek.

lasy dębowe

Lasy korkowe pokrywają 139 489 ha powierzchni Sardynii (58% całości lasów); ilość dębów korkowych szacuje się na 17 388 000 sztuk. Dęby korkowe rosną na bazaltowych i trachitowych wyżynach takich jak Sulcis Iglesiente czy Giara di Gesturi oraz na jałowych glebach granitowych w Gallurze, okolicach Alà dei Sardi, Buddusò, w Marghine.

kora debu korkowego

Pierwszymi, którzy zapoczątkowali przemysł korkowy na Sardynii byli Korsykańczycy. Od lat 30-tych XIX wieku za symboliczne sumy wynajmowali od miejscowych lasy korkowe, zdzierali z drzew korę i przewozili ją do Francji, gdzie była poddawana obróbce. Kiedy Sardyńczycy zorientowali się, jak wielkie zyski przynosi produkcja korka, wymówili wynajem Korsykańczykom i sami zabrali się za ten złoty interes. Poszło im tak dobrze, że obecnie 90% występującego w stanie naturalnym włoskiego korka (nie uprawianego) przerabia się na Sardynii. Tylko w miejscowości Calangianus (Gallura, kilka kilometrów od Tempio) przerabia się 70% korka produkowanego w całych Włoszech. Na Sardynii produkuje się rocznie 170 000 kwintali korka. 60-70% tej produkcji korka stanowią korki do butelek (ok. 1 500 000 000 sztuk rocznie), 16% wykorzystuje się w budownictwie ekologicznym, 9% zużywa przemysl obuwniczy, a 3% - rzemiosło. W Gallurze oprócz oryginalnych pamiątek takich jak obleczone korkiem butelki z mirto lub fillu ferru, można kupić korkowe kartki pocztowe.

butelka mirto

We Włoszech obróbka korka zajmuje się 250 przedsiębiorstw, które zatrudniają ok. 6 tys. osób. Italia jest na czwartym miejscu w światowym eksporcie korka, a na trzecim w jego produkcji - 5,5%, na pierwszym miejscu znajduje się Portugalia - 52%, na drugim Hiszpania - 29,5%, pozostali producenci to Algeria, Maroko, Tunezja, Francja. Całość rocznej światowej produkcji wynosi 299 300 tony. Największymi importerami są Francja, USA, Hiszpania.

kartka z korka

 Po raz pierwszy korę z dębu korkowego można zedrzeć, gdy pień ma co najmniej 60cm obwodu, a drzewo osiągnie 1,30m wysokości, co zwykle następuje, gdy drzewo ma 15 lat. Pierwsza kora jest najgorszej jakości, nazywa się ją korkiem męskim i wykorzystuje głównie jako materiał izolacyjny. Dąb wytwarza korek do wieku ok. 125 lat. Korę można zrywać co 9-12 lat; tyle czasu potrzeba, by czerwona miazga łykodrzewna wytworzyła nową korę. Zrywanie korka, którego dokonuje się wyłącznie ręcznie, wymaga znacznej wprawy; należy bardzo uważać, by nie uszkodzić miazgi.

Płaty kory leżakują na wolnym powietrzu przez około 6 miesięcy. W tym czasie słońce i deszcz, wysoka i niska temperatura usuwają z porów kory większość zanieczyszczeń. Potem moczy się korę w ogromnych kadziach z gorącą wodą; wystarczy godzina, by usunąć z niego kwas taninowy. W wyniku tego korek zwiększa swą objętość i staje się bardziej elastyczny. Teraz jest gotowy do dalszej obróbki.

 

ps. Następny wpis o ubraniach z korka!

* "kontynentem" Sardyńczycy nazywają resztę Włoch

źródło: industria del sughero,

zdjęcia: www.webalice.it, www.florafinder.com, www.prodottisardi.net, www.cartolinedigilander.libero.it, www.buildingforafuture.co.ku, www.wikipedia.com,

czwartek, 24 stycznia 2013

Sardyński nie tylko dlatego, że mieszka na Sardynii, sardyński w wypadku osiołka oznacza odrębną rasę. Kto z Czytelników będzie miał szansę pojeździć po sardyńskich bezdrożach z pewnością natknie się na tego uroczego zwierzaka.

Osiołek sardyński (asino sardo) jest niewysoki, w kłębie liczy sobie od 80-ciu do 110-ciu cm, waży od 100 do 150 kg i żyje 25-30 lat (w niewoli nawet 50). Z wyglądu niemądry, z charakteru łagodny w rzeczywistości jest posłusznym i łatwo uczącym się zwierzęciem. Przez wieki był nieodłącznym twarzyszem sardyńskich pasterzy. Służył do przewożenia towarów, różnych ładunków oraz samego właściciela. Z rozwojem motoryzacji popadł w niełaskę. Do tego stopnia, że ryzykuje wymarcie. Znaleźli się jednak pasjonaci, którzy założyli Stowarzyszenie ochrony osiołka sardyńskiego (Associazione per la tutela dell'Asino Sardo: ATAS), powstał również Park Osiołka Sradyńskiego - Mui Muscas w Ortueri, gdzie liczne egzemplarze osiołka żyją w całkowitej wolności, w towarzystwie dzików, zajęcy, lisów i orła królewskiego.

Obecnie osiołka sardyńskiego hoduje się wyłącznie dla mięsa...

Jeszcze dziś na ścianie niektórych sardyńskich domów blisko drzwi wejściowych znaleźć można metalowe kółko - la loriga*, które służyło do przywiązywania osłów (lub koni, jeśil ktoś mógł sobie na nie pozwolić).

Wiele sardyńskich miejscowości (np. Genuri) organizuje wyścigi na osiołkach. Biorą w nich udział zarówno chłopcy, jak i mężczyźni. Można się na nie natknąć podczas licznych festas (uroczystości, odpustów). Jedzie się obowiązkowo na oklep, co możecie sami zobaczyć poniżej. :)

 

I jeszcze ciekawostka językowa. Na Sardynii można usłyszeć powiedzenie "Su molenti no pappa zaffaranu!" lub "S'ainu no mandigat pibere!". Pierwsze w dialekcie campidanese, drugie w dialekcie logudorese, pierwsze znaczy "Osioł nie je szafranu", drugie "Osioł nie je pieprzu". W obu przypadkach chodzi o fakt, iż przyprawy (a zwłaszcza szafran) są drogie i nie należy ich dawać osłu, który i tak się na nich nie pozna; w odniesieniu do ludzi używa się, by wyrazić, że ktoś nie jest w stanie, nie potrafi docenić wartości jakiejś rzeczy.  

* la loriga to również określenie na osobę uciążliwą, nieznośną

zdjęcia: www.fonni.olx.it, własne, Wikipedia

Tagi: fauna język
22:48, polonia-sardynia , flora i fauna
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2