statystyka Artykuły Najlepsze Blogi
Blog > Komentarze do wpisu

Polska słoma z buciorów (na Sardynii też) wylazła

Naród jaki jest, każdy widzi. (Inne narody też.)

Kiedy człowiek wyjeżdża zagranicę i za tą granicą posiedzi trochę, a już najchętniej z zamiarem stałości, to niejednokrotnie się okazuje, że przyznawanie się do polskości ("Kto ty jesteś? Polak mały!"), może obudzić u tubylców niesmaczne ust skrzwienie. Mimo Papieża, Walezy i Solidarności.  Ust skrzywienie w grymasie... Pożądania? (Patrz: polskie "laski" w klubach nocnych. [tak, na Sardynii też, ale "fala" juz minęła; teraz na topie są Węgierki, Ukrainki i Nigeryjki]) Obawy o mienie? (Patrz: polscy złodzieje! [na Sardynii szczęśliwie z tego znani nie jesteśmy]) Niepewności? (Z czym to jeść tę Polskę? Ze śniegiem, niedźwiedziami i wódką Wyborową!) Odstęczenia? (Patrz: polskie chamstwo i pijaństwo po świecie, że tak powiem, rozlane.)

Dzisiaj znowu się zawstydziłam mojej polskości. Co tam, od jutra będę nadal się przyznawać! A nawet tym bardziej, żeby nie było, że "Polaki" to tylko takie. 

Jakie?

Impertynenty, gbury, buce, ignoranty.

Widzicie to cudo poniżej?

plaza rosa

To tzw, "spiaggia rosa" czyli różowa plaża na wyspie Budelli, w archipelagu La Maddalena. Kolor piasku zawdzięcza jednokomórkowcowi (otwornicy) Miniacina miniacea, którego pokruszone wapienne pancerzyki wyrzucają na brzeg fale. Plaża stała się słynna po tym, gdy włoski reżyser Michelangelo Antonioni nakręcił tam w 1964 rr. część swego filmu "Il Deserto Rosso" (Czerwona Pustynia). Oto ten fragment:

 

Stała się tak słynna, że każdy przyjeżdżający nań turysta chciał ze soba zabrać "trochę" piasku "na pamiątkę". Zbierano garściami souveniry tak skutecznie, że plaża z różowej zaczęła się robić bezbarwna. Założenie w roku 1994 na archipelagu La Maddalena Parku Narodowego i przydzielenie Spiaggia Rosa do strefy A czyli ochrony ścisłej zahamowało bezmyślny wywóz piasku. 

Różową plażę można podziwiać z odległości ok. 200 metrów, z pokładu własnej lub wypożyczonej łodzi czy też jachtu albo jednego ze staków wycieczkowych, które w sezonie dowożą codziennie na wyspę setki turystów. Kąpiel w tym miejscu jest absolutnie zabroniona. 

Od czasu do czasu jednak zdarzają się "nieświadomi" turyści, którzy baraszkują w tym rozkosznie prywatnym raju, nie zadając sobie jakoś nasuwającego się przecież niemal automatycznie pytania "Dlaczego tu nikt się nie kąpie, a wszyscy się gnieżdżą kilkaset metrów dalej?" (na tzw. Piscinas czyli basenach) To właśnie przypadek ośmioosobowej grupy Polaków, którzy kilka dni temu dopłynęli na Budelli wypożyczonym pontonem (gommone) i postanowili tu właśnie dać nura. Nie zdziwiły ich nawoływania ludzi ze statku wycieczkowego i wymachiwania rękami, które być może wzięli za pozdrowienia. Nawet włączona przez kapitana syrena nie przeniknęła przez skorupę ich bezkrytyczności. Dopiero strażnikowi plaży wspomaganemu przez anglojęzyczną turystkę po długich naleganiach udało się przekonać Polaków o zakazie kąpieli oraz przebywania na plaży. Odpłynęli zniesmaczeni. Wkrótce zostali zatrzymani przez Straż Przybrzeżną, która jednak mimo posiadanych dowodów (zdjęcia i video) mogła ich jedynie pouczyć. Kara pieniężna przewidziana jest wyłącznie w przypadku złapania na gorącym uczynku. 

Po wybryku Polaków Zarząd Parku rozważa zmianę wysokości kary pieniężnej za wykroczenia w strefie A z 50 do 300 euro na 500 do 1000 euro.  









Gwoli sprawiedliwości należy zaznaczyć, że nie wyłącznie nasi rodacy "się popisują": w czerwcu 2011 grupa 15 Anglików wysiadła na Spiaggia Rosa z 70  metrowej łodzi, z której wyniosła wygodne białe fotele i kanapy. Chcieli poodpoczywać? Nie. Zabierali się do kręcenia reklamy mebli. Nie zdążyli "się zwinąć" nim przyjechała Straż Przybrzeżna. Również w innych rajskich zakątkach Sardynii zdarzają się niewiarygodne przypadki aroganckiego łamania prawa (i elementarnych zasad współżycia!): dwóch Niemców urządzało popisy motocyklowe na plaży Cala Sisine (natychmiastowa reakcja współplażowiczów), inna para turystów (teżNiemców) wykąpała się w zatoce Cala Andrea na wyspie l'Asinara (strefa A), a właściciele pewnego żółtego Hummera (też Niemcy?) zaparkowali sobie na plaży Liscia Ruja 5 metrów od wody.  

Tak więc Drodzy Czytelnicy, apeluję: kiedy wybieracie się na wycieczkę łodzią sprawdźcie najpierw na mapach gdzie jest zakaz wpływania, kotwiczenia i kąpieli, nie zbierajcie kwiatków, trawek, muszelek (600 euro), nie chodźcie po wydmach (100 euro), nie rozpalajcie ognisk (900 euro), nie zakopujcie niedopałków w piasku (600 eurro) i ogólnie szanujcie Sardynkę bo takich pięknych miejsc na świecie coraz mniej! [przykłady z wysokościmi kar dotyczą plaży Bassa Trinita', a ostatni - niedopałki - Alghero]. 

info i zdjęcia z La Nuova Sardegna

wtorek, 16 września 2014, polonia-sardynia
Zapytania dotyczące wakacji/pobytu na Sardynii, wycieczek lub wynajmu mieszkań proszę kierować na: polonia-sardynia@gazeta.pl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Nika, *.dynamic.chello.pl
2014/10/01 15:17:35
Ale wiocha!!! Szkoda słów, ale dobrze, że o tym piszesz... może przed kolejnym wyjazdem na Sardynię znajdą o sobie notkę w necie, i ciekawe czy się ( skoro tak lubią róż) zaróżowią ze wstydu :-)
-
Gość: polonia-sardynia, *.clienti.tiscali.it
2014/10/04 10:00:15
Miejmy nadzieję, że już się zaróżowili!